Miasto Białogard » Media o Białogardzie »

To nie sztuka jest życiem, ale życie jest sztuką

Administrator
Marek Kopczyński, białogardzki artysta
Marek Kopczyński, białogardzki artysta
W ciepły wiosenny dzień Białogardzianin rozmawia z Markiem Kopczyńskim, białogardzkim artystą.

Gdyby Marek Kopczyński spróbował scharakteryzować Marka Kopczyńskiego jednym zdaniem - dałby radę?
Mam wiele odsłon, więc ciężko by było.

A która odsłona Marka Kopczyńskiego jest najbliższa Markowi Kopczyńskiemu?
To też ciężkie pytanie. Chyba ta twórcza i ludzka jednocześnie, choć bardziej przekładam życie nad twórczość. Można to zamknąć w kilku słowach: to nie sztuka jest życiem, ale życie jest sztuką.

I to niezłą sztuką! Gdyby miał pan wybrać między malarstwem czy teatrem lalek, którą z tych „koszul” włożyłby pan najpierw?

Na początku było malarstwo, a w zasadzie muzyka. Później doszło do połączenia tych dwóch skrajnych dziedzin sztuki, co stworzyło tę środkową, czyli teatr lalek. Dzięki temu, że malowałem mogę projektować, mogę rysować, mogę mieć wizję jak wygląda lalka, narysować ją. A z drugiej strony, że moim drugim hobby i pasją życia jest muzyka, to mogę pisać utwory i muzykę do scen i stąd ten teatr lalek jest jakby właśnie wypadkową, powtarzam, tych dwóch skrajnych sztuk. Jeśli miałbym więc wybierać… to wkładam wszystkie „koszule” na raz. Bez ceregieli.

Zatrzymajmy się na chwilkę na teatrze lalek Marko. Przekaz dla dzieci wbrew pozorom to duża sztuka. Sądząc po tym, co teatr zrobił do tej pory można stwierdzić, że Marko osiągnął sukces. Kolejne spektakle bawią i uczą setki dzieci. Czy dotarcie do nich w ten sposób uważa pan za swoją misję? I w sumie dlaczego teatr dla dzieci, a nie dla dorosłych?
Dorośli są zmanierowani. Niestety podlegają emocjom, złym emocjom. Takim dziwnym niekorzystnym prądom krytykanctwa. Ale to nie znaczy, że dzieciom można wcisnąć kit.

Przez te 20 lat mojej lalkarskiej pracy warto było pracować, poświęcać się dla takiego widza. I nie robić teatru dla pieniędzy, dla komercji. Robić po prostu fajną zabawę, edukację, aby dziecko nauczyło się jak najwięcej. W naszych sztukach jest dużo interakcji z publicznością, każda sztuka wygląda inaczej, i tematycznie, i scenograficznie, i lalkarsko. Dbamy o naszą publiczność. Duża jej część wraca ponownie, ale już jako rodzice, przyprowadzając swoje dzieci.

Kiedy to się zaczęło i jakim spektaklem?
Początki tego wszystkiego to Warsztaty Terapii Zajęciowej. Na przełomie 1996 i 1997 roku zacząłem robić z osobami niepełnosprawnymi taki króciutki spektakl oparty na kolędach i tam pojawiły się pierwsze lalki-marionetki. Później nagrywaliśmy ścieżki dźwiękowe, bo z przyczyn technicznych i życiowych nie mogliśmy korzystać z osób niepełnosprawnych w tym zakresie, to jest wykluczone. Chodziło bowiem o to, żeby przekaz był jasny i żeby mogły z tego korzystać dzieci z przedszkoli i szkół i to się faktycznie udało. Przyjaciele z dawnego domu kultury, między innymi Arek Jaskulski, uczestniczyli i użyczali głosu. To była bardzo fajna zabawa. Szkoda, że się takie rzeczy rzadko docenia - my wtedy nagrywaliśmy na żywo, nie było żadnych możliwości obróbki komputerowej i za względu na mniejszą ilość dysponowanych aktorów-amatorów musieliśmy w pojedynkę grać kilkoma głosami. Pamiętam do tej pory, kiedy Paweł Wiśniewski grał i Rybaka i rybkę. Robił to tak fantastycznie, na żywo zmieniając głos przez cały czas, dialogując ze sobą, po prostu wielka sztuka. To wszystko na szczęście jest uwiecznione, są nagrania.

Jakie były dalsze losy teatru?
Za lalkami przez wiele lat stały osoby niepełnosprawne. Tak jest zresztą do dziś. Z czasem uczestnikami tej twórczej zabawy stała się również młodzież. A od strony teatralnej jako takiej to teatralny etap w WTZ "Szansa" zakończył się po kilku latach. Potem była krótka przerwa. W 2003 r. był taki moment teatru rodzinnego. Wtedy wystawialiśmy się w kinie Bałtyk, a później było przejście do CKiSE i współpraca z młodzieżą licealną i gimnazjalną. I taka stała ekipa animacji lalkarskiej pracuje ze mną, ale osoby niepełnosprawne również. Jedna z naszych uczestniczek WTZ animuje od samego początku, a trójka z nich tworzy zawsze atmosferę. Kiedy dzieci przychodzą na spektakle, te osoby są przebrane tematycznie nawiązując do spektaklu. Teatr Lalek to jedno, a osoby niepełnosprawne to drugie.

Na tym polu, a chodzi o osoby niepełnosprawne, ma pan ogromne doświadczenie. Pomaga im pan przecież poprzez terapeutyczną pracę z nimi. Czy zmieniła się mentalność osób niepełnosprawnych na przestrzeni lat, ich sposób funkcjonowania w otoczeniu?
Zdecydowanie. Zmiany są widoczne. Osoby niepełnosprawne wyszły z ukrycia, nie boją się żyć, uczyć się otaczającego ich świata i samemu wnosić do niego wiele pozytywów. Z mojej półki przykładem na to jest np. to, że są w stanie zagrać spektakl, są w stanie zatańczyć i zaśpiewać. Te wszystkie elementy arteterapii przemawiają do osób sprawnych, które to oglądają i jednocześnie uwrażliwiają cały ten proces współistnienia.
A mówimy nie o niepełnosprawności fizycznej, ale o niepełnosprawności psychicznej - to są upośledzenia, to jest zespół Downa, to są schizofrenie. Jest to ciężka praca i tego się nie widzi, ale później jest niesamowita satysfakcja. Np. praca z Olą Nowacką jest dla mnie fantastyczną nauką. Czekałem wiele lat na taką osobę i w końcu trafiłem. To jest osoba, która praktycznie uczy się tekstów w różnych językach i śpiewa w różnych językach błyskawicznie. Opanowuje melodię i śpiewność i cały temat od a do zet. Takie perełki się rzadko zdarzają. To jest piękny umysł, przyjemnie jest z nią pracować. Bardzo często łzy lecą jak Ola śpiewa. Dla mnie to wielka satysfakcja, gdy uda się przekonać osoby niepełnosprawne do tego, aby wyrażały i budowały swoje wewnętrzne poprzez zdarzenia artystyczne.

Czy przychodzi taki moment, czy kiedykolwiek przyszedł, refleksji, że zrobiłem już wszystko i nie wiem co dalej?
Jeśli chodzi o osoby niepełnosprawne to jest to otwarta księga. Tym bardziej, że nowi uczestnicy dochodzą i każdy ma swój świat, do którego trzeba dotrzeć. Mimo 20 lat pracy z nimi nie jestem zmęczony tym wszystkim, wręcz przeciwnie, każda chwila napędza mnie, aby zrobić jeszcze więcej rzeczy.

Przeskoczymy z powrotem do teatru. Spektakle zaskakują efektownym wykonaniem lalek, są pełne rozmachu, są multimedialne. Spotyka się pan z jakimikolwiek dowodami uznania ze strony dorosłej części publiczności i czy przypadkiem spektakle proponowane dzieciom nie niosą także ciekawej treści dla dorosłych?
Staram się pisać spektakle dwutorowo. W każdym spektaklu przemycam treści dla dorosłych w taki sposób, aby było to niezauważalne dla dzieci. Jest to taka umiejętność dopasowania do całości, do całej publiczności. Mamy także dorosłych fanów. Kilka osób zbiera wszystkie materiały nas dotyczące, np. jeden z mieszkańców Białogardu zawsze przychodzi na każdy spektakl i chce zaproszenia, plakaty, wszelkie materiały, to jest bardzo przyjemne. Ostatnio graliśmy gościnnie w Bałtyckim Teatrze Dramatycznym i tam publiczność, która nas nie zna, była zaskoczona, że w Białogardzie można funkcjonować w taki sposób i robić coś takiego. Takie pozytywne odbiory u widzów nie przekładają się jednak na równie pozytywne relacje w świecie branży teatralnej. W wielu miejscach, np. na festiwalach nie znajdują dla nas miejsca. Są zawodowcy i amatorzy. Taki jest w tej branży podział. I wiemy, że zawsze będziemy amatorami. Ale mamy wielką satysfakcję, gdy widzowie przekonują się, że amatorzy potrafią więcej niż zawodowcy. Dla nas najważniejsza jest białogardzka publiczność, nasze dzieci i na tym się skupiamy. Nie należy być rozgoryczonym. Trzeba po prostu robić swoje.

Nie lepiej wobec tego zmienić status na zawodowca, do tego w Polsce wiele nie potrzeba. Jak się patrzy na co niektórych wygląda na to, że wystarczy nazwać się zawodowcem i tak jest się odbieranym. A potem to już robić za celebrytę i spijać śmietankę. Widziałby pan siebie kiedyś w takiej roli?
To jest bardzo niebezpieczna rzecz. Ja nigdy nie starałem się żyć z malarstwa, z muzyki - choć czasem grałem do kotleta i nie wstydzę się tego. Nie staram się też żyć z teatru i nie chciałbym by tak było.
Wiem, że to jest pełna pułapek droga i prowadzi do wypalenia. Chcę tworzyć spektakle, muzykę, obrazy, aby przekazać swój kodu istnienia na ziemi. To jest chyba najważniejsze. To jest ta rola, którą widzę. Pieniądze, sukces nie są dla mnie ważne.

Białogardzianin nr 813 z 13 maja 2016

Data: 2016
Temat: Kultura

OBEJRZYJ TAKŻE

PRZECZYTAJ TAKŻE

Szkice z podróży

Szkice z podróży Szybki, kilkuminutowy zapis rzeczywistości uwieczniony długopisem, piórkiem, ołówkiem... Wernisaż wystawy prac Marka Kopczyńskiego.

Białogard z kart historii

Białogard z kart historii W Izbie Tradycji Regionalnej otwarta została wystawa pt. Białogard na starych kartach. Ekspozycja zawiera wiele cennych i odkrywających historię naszego miasta eksponatów.

Białogard na starych kartach

Białogard na starych kartach Burmistrz Białogardu i Białogardzka Biblioteka Publiczna im. Karola Estreichera zapraszają na wernisaż wystawy Białogard na starych kartach.

Dźóra i Recepta

Dźóra i Recepta Matka i Czas Matek - spektakle białogardzkich teatrów.

Artysta z berlińskiego strychu

Artysta z berlińskiego strychu Nie lada niespodziankę sprawiła białogardzkim urzędnikom pewna mieszkanka Berlina, choć jeszcze bardziej z jej niespodziewanej przesyłki ucieszyła się dyrekcja Białogardzkiej Bib ...

Czy szewc bez butów chodzi?

Czy szewc bez butów chodzi

IKAR 2016

IKAR 2016 W CKiSE odbyły się II Prezentacje Twórczości Osób Niepełnosprawnych IKAR.

Koziołek po chińsku

Koziołek po chińsku Najsłynniejszy polski koziołek, Koziołek Matołek, bawił i uczył dzieci podczas podróży do Chin. Jego niezwykłe przygody odbyły się na deskach CKiSE, a co przeżył i co widział w P ...

ENERGIA z Olen

ENERGIA z Olen Satyra na światowym poziomie znów zagościła w Białogardzie. Dzięki współpracy Miasta Białogard z miastem partnerskim - belgijskim Olen białogardzianie mogą podziwiać prace nadesł ...

Kultura w Białogardzie? Tętni życiem!

Kultura w Białogardzie Tętni życiem Spektakle, koncerty, wystawy, występy kabaretów, spotkania autorskie, zajęcia artystyczne i wiele innych przedsięwzięć kulturalnych na wyciągnięcie ręki. Oferta kulturalna w Biał ...

Media o Białogardzie

Pieniądze na zielonoZ 14 milionów złotych dla Związku Miast i Gmin Dorzecza Parsęty duża kwoka popłynie do Białogardu na remont starego „Parku-Lasku”.» więcej Nietypowy, oryginalny, retro Dzięki uprzejmości pana Przemysława Świderka, który jest białogardzianinem z pochodzenia, możemy naszym Czytelnikom zaprezentować niezwykły ślub, który odbył się 14 października w kościele pw. NNMP w Białogardzie. Uroczystość miała orygi ...» więcej Budowa się zaczyna. Komenda policji w Białogardzie ma kosztować 19,9 mln złTeren został już wstępnie wyrównany, ustawione zostały skrzynki energetyczne, są już na miejscu kontenery dla budowlańców, więc budowa rusza.» więcej KLUB ARTYSTYCZNY "PIWNICA POD PAPUGAMI"PIWNICA POD PAPUGAMI - pierwszy i jedyny w Białogardzie klub artystyczny, który otworzył swoje drzwi dla artystów i społeczności lokalnej. Od ubiegłej soboty, każdy twórca może zaprezentować swój talent na małej scenie PPP. Miejsce jest ...» więcej Intrada dla Maryi8 września 2017 roku, parafia pw. Narodzenia NMP w Białogardzie obchodziła uroczystości odpustowe, czyli doroczne święto rodziny parafialnej. Narodzenie Maryi sprawiło ogromną radość nie tylko Jej rodzicom: Annie i Joachimowi, ale stało s ...» więcej Uwaga, leją!Na Wiślanej ruch jak w ulu. Kilkunastu drogowców z „zakasanymi rękawami” uwija się przy budowie kolejnej z szeregu ulic w Białogardzie. Od wtorku leją na drogę… asfalt. Tygodnik Białogardzianin z wizytą na budowie. W tym tygodniu post ...» więcej DPS w płomieniach!W Domu Pomocy Społecznej w poniedziałek, 28 sierpnia wybuchł groźny pożar, który pochłonął niemal całe poddasze budynku. Na miejscu interweniowało aż 19 jednostek straży pożarnej. Ewakuowano 60 pensjonariuszy.» więcej Lało jak z cebraIntensywne opady deszczu, zalane ulice i piwnice, dziesiątki strażackich interwencji. Wakacyjnych „atrakcji” aż nadto.» więcej Najważniejszy jest uśmiech dziecka1 sierpnia już po raz dziewiąty ruszyła ogólnopolska akcja Caritas „Tornister pełen uśmiechów”, której symbolem jest plecak, a celem – wypełnienie tornistrów artykułami szkolnymi: zeszytami, piórnikami z wyposażeniem, artykułami papiernic ...» więcej Cel to utrzymanie Już za tydzień mecz otwierający sezon w upragnionej IV lidze dla Iskry Białogard, która znów wystąpi w roli beniaminka. Na stanowisku trenera doszło do zmiany, obecnie Marcin Lisztwan prowadzi klub. Młody szkoleniowiec w wywiadzie dla B ...» więcej
1234567

FOTOGALERIA

Uwaga, leją!
Mieszkania w Białogardzie są do wzięcia
Białogardzki Park Inwestycyjny "Invest-Park"
Miejskie schronisko
Tereny inwestycyjne
Pamiętamy i dziękujemy
Średniowieczny Białogard
V Noworoczna Gala Biznesu
Białogard gospodarzem międzynarodowej konferencji "Scandinavian Business in North Poland"
Nie dali szans
Biuletyn Informacji PublicznejBiuletyn Informacji Publicznej
© Miasto Białogard. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Nasze strony wykorzystują pliki cookies. Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Więcej informacji można znaleźć w "regulaminie korzystania z serwisu".